Dziś w ramach wpisu przytoczę tylko kawałki artykułu z Gazety. Cały tekst to historia dwóch Panów - Piotra i Stanisława. Piotr kupił opcje w Raiffeisen a Stanisław w BRE Banku. Ponieważ o BRE już sporo pisałem, to żeby nie być stronniczym podam Ci tylko kawałki o Piotrze.Firma Piotra - spod Poznania - zatrudnia 55 osób, sprzedaje lakiery przemysłowe w Polsce i świecie. Założył ją ze wspólnikiem 12 lat temu z własnych oszczędności.
Od pięciu lat kilka razy w miesiącu Piotr wizytował zaprzyjaźniony bank. Woził tam gotówką walutę - zapłatę za swoje lakiery. Jeździł do Krzysztofa, swojego opiekuna ze strony Raiffeisen Banku.
Od kiedy się znają? Piotr nawet nie pamięta. Ale będzie dobre sześć-siedem lat. Poznali się na imprezach integracyjnych, które bank urządzał dla najlepszych klientów. Bankier zwierzał się Piotrowi ze spraw rodzinnych: problemów z czwórką dzieci, zakupów, chrztów, komunii. A że bankier jest pobożny, to Piotr myśli: taki człowiek w interesach to skarb.
W marcu zeszłego roku Krzysztof dzwoni do Piotra ze świetną - jak przedstawia - ofertą. - Jest interes do zrobienia - zaczyna. - Wyjątkowy. Tylko dla wybranych klientów. I można tylko zyskać.
I tych słów Piotr jest pewien.
Wtedy Piotr pierwszy raz w życiu usłyszał o CIRS-ach walutowych. A co to? To "instrument do wirtualnej zamiany sumy zobowiązań z jednej waluty na drugą".
Piotr miał 900 tys. euro kredytu w Raiffeisen. Bank powiedział mu: przewalutujemy ci kredyt z euro na jeny. Gdzie korzyść? Kredyt w euro był oprocentowany na 3,5 proc. W jenach tylko na 1 proc. Każdego miesiąca miał płacić ratę mniejszą o 2 tysiące złotych.
Piotr tak to pamięta: - Wytłumaczyli mi, że to czysty zysk, bo oprocentowanie się nie zmieni. Ale nie było mowy, że na kredyt ma wpływ zmiana w kursach jena lub euro.
27 sierpnia - odwiedza go Krzysztof z Raiffeisen Banku i doradza: czas otworzyć transakcję na CIRS-y. A dlaczego akurat teraz? Piotr słyszy, że jen jest na idealnym poziomie i trzeba to koniecznie wykorzystać. No to Piotr dzwoni i łączy się z jakimś maklerem w Warszawie. - Traktowałem wtedy Krzysztofa jak zaufanego doradcę. On mówi: warto. To ja mówię: OK.
Kilka dni później gra w koszykówkę z kumplami. Jest tam dyrektor jednego z poznańskich banków. I mówi mu tak: - Uważaj, człowieku. To jest gra z bankiem. Można dużo stracić.
Gdy otwierał transakcję, euro wobec jena stało 1:162. Teraz jest 1:155. I przypomniał sobie, jak bankowcy mówili: gwarancją zysku jest to, że jen będzie tracił na wartości. A właśnie zyskał. Co to znaczy? Szybko liczy w głowie: na każdym euro stracił właśnie 7 jenów.
A co to z kolei znaczy? Rzuca się do telefonu i dzwoni do tego maklera z Warszawy. - To znaczy, że na razie stracił pan 140 tysięcy złotych - słyszy. - Spokojnie, zalecałbym cierpliwość, bo może być lepiej, kurs odbije i pan zyska - radzi makler.
Piotr ciśnie: - Jak mnie namawialiście, to opiekun bankowy mi z biura prawie nie wychodził. A jak tracę, to nawet telefonu od was nie ma. Dlaczego nikt nie dzwoni i nie doradza zatrzymania transakcji?
Ale makler spokojnie: - Bo po otwarciu transakcji musi pan sam śledzić kurs waluty.
Piotr: - Wtedy dopiero zdałem sobie sprawę, że siedzę przy stoliku pokerowym. Wartość jena wzrasta, karta odchodzi. Kurs w dół, karta wraca.
W końcu Piotr jest stratny milion złotych. I od razu zmienia się podejście banku, który uważa, że ryzyko jest duże i interesy banku są zagrożone. I żąda, by Piotr zdeponował 100 procent straty w depozycie banku. Piotr nie ma takich pieniędzy, a ponieważ jen dalej się umacnia, zamyka transakcję. Bank blokuje mu konta, grozi windykacją.
W końcu do biura Piotra przyszedł Krzysztof. - Powiedział, że bank zamyka mój stary kredyt na milion złotych. I powiedział: "Przepraszam, stary, ale bank potrzebuje pieniędzy, potrzebuje krwi i musi ją ściągnąć, gdzie się da". Czyli byłem im już winien 2,3 mln zł.
Piotr liczy straty, ale już wie, że firma przetrwa. Bo dostał kredyt z innego banku.Jak odpowiada Raiffeisen? Jego rzecznik Marcin Jedliński: - Przedstawiciel banku zawsze przedstawiał scenariusze możliwych zysków i strat dla transakcji.
I Jedliński dodaje, że dla zysku z jednej transakcji bank nie narażałby przecież na szwank "wieloletnich związków z klientem i reputacji całej instytucji".
Co na to Piotr? Właśnie zmienił bank.
O opcjach mam zamiar napisać jeden z najbliższych wpisów. Tymczasem ten tekst uznałem za tak ciekawy, że bez wahania włożyłem go na stronę. Żeby było jasne - nie uważam, że winny jest tylko Bank. Pan Piotr powinien się dwa razy zastanowić zanim coś podpisał i myślę, że w tekście zabrakło jednego - zgubiła go chciwość! Źródło to tekst na Gazeta.pl
środa, 18 lutego 2009
Opcje Pana Piotra
środa, 4 lutego 2009
Deloitte sieje panikę ? Banki na sprzedaż
Dziś Deloitte ogłosiło, że nawet osiem z pierwszej dwudziestki największych banków w Polsce może zmienić właściciela. Szczerze mówiąc zastanawia mnie jaki był cen tej wypowiedzi, bo nie powiedziano nic odkrywczego a jednocześnie nie podano żadnych konkretów. Jednym słowem moim zdaniem zasiano niepotrzebną panikę.
"W Polsce jest kilka banków z pierwszej dwudziestki największych, które mogą zostać wkrótce przejęte. Kilka to oznacza prędzej pięć niż trzy. Dobrze, jeśli wydarzy się jedna-dwie, ale może to być nawet osiem akwizycji" - powiedział Piotr Siciak podczas konferencji prasowej (źródło: pb.pl). Lista obejmuje ponoć dwadzieścia największych banków pod względem sumy bilansowej na 30 września 2008 (nie koniecznie ale o tym później). Tymczasem przyjrzyjmy się bankom z listy i spróbujmy ocenić o kogo może chodzić.
1. Pekao SA (127 102,5 mld PLN)
Co prawda Unicredit może mieć problemy, ale moim zdaniem sprzedaż tego banku byłaby ostatecznością. Toż to dla Włochów dojna krowa bez dużego ryzykownego zaangażowania. Kurs banku na GPW spada, ale że to o ten chodzi to wykluczam.
2. PKO BP (122 102,9 mld PLN)
Ten bank to akurat będzie przejmował, więc nie ma o czym mówić.
3. BRE Bank (67 723,2 mld PLN)
Po nacjonalizacji Commerzbanku nic na razie nie jest pewne i stawiam że może być w tej ósemce, ale moim zdaniem sprzedaż jest mało prawdopodobna. Raczej dokręcanie śruby w banku aby więcej zysku móc wytransferować. Nie zmienia to faktu, że BRE Bank ma kłopoty zarówno finansowe, jak i z obsługą klientów (kredyty hipoteczne w CHF w mbanku).
4. ING Bank Śląski (65 277,4 mld PLN)
Szczerze mówiąc nie wiem co o nim sądzić. Co prawda ujawnili sporą stratę na papierach za 2008 r., ale pewnie nie tylko oni taką mają. Tymczasem jakoś o kłopotach ING przycichło więc spodziewałbym się wyciskania z banku ile wlezie, ale raczej nie sprzedaży.
5. Bank Zachodni WBK (46 208,2 mld PLN)
Po ostatnim dokapitalizowaniu AIB przez irlandzki rząd sprzedaż tego banku jest moim zdaniem pewna. Pytanie tylko kiedy i za ile, czyli czy Irlandczykom będzie się spieszyć. Czyli mamy ewentualny numer dwa na liście.
6. Bank Millennium (39 112,5 mld PLN)
Jakoś nie słychać o problemach banku matki, ale może dlatego, że bankowością z półwyspu iberyjskiego się zbytnio nie interesuję. Kłopoty może mieć jednak sama spółka z Polski, ponieważ jest jednym z banków mocniej narażonych na ryzyko hipoteczne. Jeśli miałbym stawiać to niech to będzie numer trzy na liście.
7. Bank Handlowy Citi (37 069,1 mld PLN)
Zatwierdzony niedawno plan podziału grupy Citi na świecie na dwie części ma podobno nie wpłynąć na biznes w Polsce. O sprzedaży tego banku było jednak głośno już wcześniej i moim zdaniem to raczej kwestia czasu i ceny. Numer cztery do sprzedania.
8. Kredyt Bank (33 367,8 mld PLN)
Bank ogłosił niedawno, że ma problemy z kosztami i będzie musiał je radykalnie ciąć. Dodatkowo już w poprzednim dobrym dla sektora roku nie miał rewelacyjnych wyników. Czy zostanie sprzedany? Raczej nie, chociaż kurs im po ogłoszeniu że KBC dostaje wsparcie rządowe poleciał dość mocno.
9. BGŻ (22 230,0 mld PLN)
Bank jest własnością Rabobanku i Skarbu Państwa. Mówiło się coś o prywatyzacji, ale w obecnej sytuacji to byłaby głupota. Sprzedaży bym się także nie spodziewał.
10. GE Money Bank (20 192,4 mld PLN)
Nie wydaje mi się aby amerykanie po kupnie BPH zamierzali się wycofywać z Polski.
11. Fortis Bank Polska (18 999,3 mld PLN)
Ten bank właściwie już został sprzedany i tylko kwestią czasu jest kiedy zmieni szyld na BNP Paribas. Na razie jego właścicielem jest rząd Królestwa Belgii (komunizm czy co :>). Pewny numer pięć.
12. Nordea Bank Polska (13 698,4 mld PLN)
Co prawda głośno o kłopotach tego banku nie słychać, ale jeśli straty w krajach bałtyckich będą spore to mogą pójść pod młotek. Szczególnie, że już kiedyś jakieś ploty chodziły. Niech będzie numer sześć, ale z dużą dozą niepewności.
13. Deutsche Bank PBC (12 666,7 mld PLN)
Jeśli centrala w Niemczech nie zadrży w posadach to o przyszłość można być spokojnym.
14. BPH SA (12 515,5 mld PLN)
Komentarz właściwie taki sam jak przy GE.
15. Lukas Bank (10 673,6 mld PLN)
Jakoś ostatnio o nim cicho. O właścicielu Credit Agricole też jakoś cicho, a ponoć banki francuskie są bogate. O sprzedaży bym tu nie mówił.
16. BOŚ (9 816,8 mld PLN)
SEB które miało zostać inwestorem w BOSiu wycofuje się z Polski więc ciężko mówić o sprzedaży. Bank raczej pozostanie w rękach Skarbu Państwa.
17. Santander Consumer Bank (8 787,2 mld PLN)
Hiszpanie kupili bank w Anglii więc raczej swojego małego oddziału w Polsce nie sprzedadzą.
18. Rabobank Polska (7 514,1 mld PLN)
Niedawno chcieli kupować BGŻ. Teraz pewnie tego nie zrobią, ale biznesu też nie zamkną.
19. AIG Bank Polska (7 311,4 mld PLN)
Bank właściwie sprzedany – podobno PKO BP. Pewny numer siedem.
20. Eurobank (6 012,5 mld PLN)
Societe Generale poniosło stratę w związku z niedopilnowaniem jednego z dealerów, ale banku w Polsce raczej się nie pozbędą.
W zestawieniu Deloitta brakuje mi Raiffeisen Bank, o sprzedaży którego nic nie słychać, ale Austriacy zazwyczaj niewiele mówią. Brakuje także banków z grupy Getin Holding, ale tutaj także o sprzedaży bym nie mówił.
Jak widać udało mi się wyłuskać tylko siedem potencjalnych banków wystawionych na sprzedaż (dwa już właściwie sprzedane). Kto jest tym ósmym? Po napisaniu tekstu dochodzę do wniosku, że gdybym miał kogoś typować to byłoby to Pekao SA. Ale to mocno na siłę.
Po co załączałem wykresy z kursami banków? Podobno rynek dyskontuje wszystko. Skoro bank mógłby być sprzedany to pewnie znalazło to odbicie w cenie. Którzy to ostatnio najbardziej spadali?
poniedziałek, 19 stycznia 2009
Najlepsze reklamy bankowe 2008 roku
Bilet na EURO w Eurobanku – trafili z nią chyba lepiej niż można przypuszczać
Kaczki z Raifeisena – czyżby rzucali rękawicę Markowi ? Nie dadzą rady!
Lokata Super Hit w Nordea – to się nazywa pozycjonowanie!
Leo, why? BZ WBK - ja słyszałem też zaraz po EURO wersję Leo, bye!
Banki w oczach BPH - no ja uśmiałem się jak norka :-)
Bankozaury z mbanku - niech mają, ale ostrzegam nie oglądać przy jedzeniu!
Obok zamieszczam ankietę w której możecie głosować i wspólnie wybierzemy najlepszą reklamę bankową 2008 roku!!
Jeśli uważacie, że jakaś inna reklama powinna znaleźć się w zestawieniu – dajcie znać :-)