Dzisiaj będzie na wesoło. Postanowiłem zamieścić na blogu wierszyk - przeróbkę Pana Hilarego Brzechwy. Dostałem go na maila i chylę czoło przed tym, kto to wymyślił. Ja uśmiałem się niesamowicie, a więc zamieszczam i dla Was!
"Gdzie podziały się dolary!?"
Bowiem z racji stanowiska,
Musi dbać, by koncern zyskał.
A tymczasem forsy rzeka,
Gdzieś na boki mu wycieka.
Szuka zatem oszczędności,
W Dystrybucji, w Księgowości.
Budżet obciął już Ha-eR-om,
Normy zwiększa Presellerom.
Skraca produkcyjne linie,
Zwęża ściany w magazynie.
Likwiduje Dział Vendingu,
Tnie etaty w Marketingu.
Co się da centralizuje
Albo też outsoursinguje.
Już zamykać chce depoty,
Już sprzedawać chce pół floty,
Nagle - spojrzał do lusterka,
Nie chce wierzyć, znowu zerka,
I już wie, że zyski zżera
Jego pensja menadżera!
czwartek, 12 marca 2009
Brzechwa dla biznesu
poniedziałek, 16 lutego 2009
Fundusze obligacji – czy można na nich jeszcze zarobić?
Ostatnio dostałem prośbę o opisanie innego niż lokaty bankowe sposobu lokowania pieniędzy. Pytanie padło o fundusze obligacji, więc postaram się napisać co myślę o tej formie inwestowania i czy można na tym teraz zarobić.
A zatem najpierw odpowiedź na pytanie kiedy zarabia się na funduszach obligacji i obligacjach? Oczywiście jeśli wyeliminujemy ryzyko kredytowe (tutaj oznaczające to, że emitent nie wykupi obligacji czyli nie spłaci swojego długu wobec nas) to można przyjąć, że na obligacjach zarobi się zawsze – trzymając je do wykupu. Inną sprawą jest czy ten zarobek będzie większy niż stopa inflacji. Jeśli jednak kupujemy je w perspektywie krótkoterminowej i nie zamierzamy czekać do wykupu tak dobrze może już nie być.
Krótkookresowo na obligacjach można zarobić w momencie gdy kupujemy obligacje o stałym oprocentowaniu (o ustalonym kuponie) a rynkowe stopy procentowe spadają. Już tłumaczę dlaczego. Załóżmy, że kupiłeś za 100 zł 10-letnią obligację, która oferuje kupon 90 zł w terminie wykupu. Oznacza to, że za 10 lat dostaniesz z powrotem 190 zł. Odpowiada to zyskowi z 10-letniej lokaty (o kwartalnej kapitalizacji odsetek) oprocentowanej na ok. 6,47%. I teraz okazuje się, że stopy procentowe spadły o 1% i teraz Twoja lokata daje tylko 5,47%. W związku z tym teraz obligację dającą kupon 90 zł za 10 lat opłaca się kupić nawet za ok. 110 zł. Skoro kupiłeś ją wcześniej to zarobiłeś różnicę w cenach obligacji. W ten sposób zarabiają fundusze obligacji.

Jednym słowem dopóki przewidujesz, że stopy procentowe będą spadać – dopóty warto kupować fundusze obligacji. Co prawda jak widać z wykresów na razie na rynku obligacji mamy korektę i lepiej się jeszcze chwilę wstrzymać z zakupami. Szczególnie, że Rada Polityki Pieniężnej daje sygnały, że na razie wstrzyma się z obniżkami, aby nie osłabiać jeszcze bardziej złotego. Wszyscy jednak spodziewają się, że w tym roku nadal będą obniżki i stopa referencyjna zejdzie poniżej 4%. 
Tymczasem dzięki osłabieniu złotówki duże wzrosty notują fundusze dolarowe. Trzeba tu jednak uważać, gdyż to, że na razie ryzyko kursowe pozwala zarabiać, nie oznacza, że za chwilę nie sprawi, że tracimy.
Jednym słowem fundusze obligacji nie powiedziały jeszcze swojego ostatniego słowa i trzeba obserwować rynek, aby załapać się na kolejną falę wzrostową. Przed zakupem pamiętaj jednak aby zapoznać się z prospektem funduszu i sprawdzić jego wyniki, bo może okazać się, że Twój fundusz obligacji zainwestował w papiery rosyjskie i cały czas traci (tak zrobił fundusz SEB).
A co Ty sądzisz o inwestowaniu w fundusze obligacji?
wtorek, 12 sierpnia 2008
Student-inwestor
Niedawno na bankier.pl ukazał się artykuł o studentach inwestorach. Autor opisał coś o czym wiadomo już od dawna, czyli że studenci chętnie poznają giełdę i inwestują na niej swoje zaskórniaki.
Oczywiście student studentowi nie równy, bo np. moja koleżanka z biologii na inwestowaniu i szeroko rozumianych finansach się nie zna. Ale już znajomi z ekonomii czy bankowości już jak najbardziej tak. Studia dają dużo niepotrzebnej (nigdy nie wiadomo co się przyda w życiu ;] ) wiedzy, ale też jeden lub dwaj ciekawie prowadzący zajęcia wykładowcy mogą zaszczepić bakcyla giełdowo - inwestycyjnego. Zgodnie z tym, co podawano na portalu: "giełdowi inwestorzy wśród studentów to tylko 3,5 proc. wszystkich żaków, ale studenci wśród giełdowych inwestorów stanowią aż 22 proc. ogólnej liczby indywidualnych inwestorów na GPW!" Przyznaj, że to robi wrażenie !
Jak to ze statystyką bywa, możesz pokazać ten aspekt, który jest Ci bardziej na rękę. Okazuje się bowiem (ah, jaka niespodzianka !), że z zasobnością studenckiego portfela już dużo gorzej. Większość studentów dysponuje bowiem kapitałem w granicach 5-10 TPLN a niekiedy nawet niższym. A dokładniej jak pokazują badania na studentach SGH (gdzież szukać młodych inwestorów jak nie tam ? ;-]) ok. 65% żaków dysponuje kapitałem do 5 TPLN, a do 10 TPLN to już 85 % studentów. Nie jest to zatem siła, która może zachwiać giełdą. Ważne jest tu jednak to, że młodzi ludzie uczą (uczymy ;]) się jej zasad i zdobywają cenne doświadczenia na przyszłość, kiedy - miejmy nadzieję - będą dysponowali dużo większymi środkami.
O tym, że studenci, to dobrzy inwestorzy (a na pewno z dużym potencjałem) niech świadczy cytat z artykułu:
"Jak pokazuje raport przygotowany przez Studenckie Koło Naukowe Statystyki i Demografii SGH uczniowie Szkoły Głównej Handlowej osiągnęli w 2007 r. średnią stopę zwrotu z bezpośrednich inwestycji w akcje na poziomie 9,22 proc. Tym samym studenci pokonali profesjonalnych zarządzających takich potentatów rynku funduszy inwestycyjnych jak AIG Akcji (+6,06 proc.), PZU Akcji (+4,61 proc.), czy DWS Akcji (+6,2 proc.). Wypadli też wyraźnie lepiej od swoich kolegów, którzy zamiast akcji wybrali fundusze inwestycyjne (+7,51 proc.)."
Trochę chęci i pracy i można naprawdę zadziałać :-) Uwierz w to !
Jeśli chciałbyś spróbować swoich sił najpierw na sucho polecam portfel inwestora na Money.pl. Można zainwestować wirtualnie każdą kwotę (pamiętając, że wielomilionowa inwestycja może jednak w rzeczywistości zmienić kurs ;] i w rzeczywistości niemal na 100 % będziesz dysponował mniejszą kwotą). Daje to jednak możliwość prostego i taniego treningu dla tych, którzy boją się od razu zaryzykować własnymi pieniędzmi. Nie ma się co zrażać na początku - nie od razu Kraków zbudowano ! Z czasem zobaczysz, że podejmowane przez Ciebie decyzje będą coraz lepsze i bardziej zyskowne.
Jeśli chodzi o reala to polecam aktywowanie sobie e-maklera w mbanku. Naprawdę niedrogo (jak na razie bez opłat za uruchomienie i użytkowanie i z niską prowizją za zlecenia) można dokonywać transakcji na giełdzie. Jeśli nie masz jeszcze ekonta i e-maklera możesz założyć je za darmo klikając w baner mbanku po prawej stronie.
Ja do tej pory inwestowałem tylko w TFI, ale zdecydowałem się aktywować także e-maklera i spróbować swoich sił na rynku. W końcu też jestem studentem (co prawda nie ekonomii a ekonometrii, ale ;-] )!
sobota, 9 sierpnia 2008
Witam
Pzdr.
A.