poniedziałek, 31 października 2011

Jak płacić mniej za ogrzewanie mieszkania?


Dziś kolejny wpis o tym jak płacić mniej i dzięki temu oszczędzać pieniądze. Zajmijmy się ogrzewaniem mieszkania. Czy jest możliwe, aby nadal czuć komfort termiczny, nie marznąć we własnym mieszkaniu i nie musieć płacić wysokich rachunków za jego ogrzewanie? Jak najbardziej tak! Oto kilka prostych rad jak zaoszczędzić na ogrzewaniu.


1. Uszczelnij lub wymień okna
Przez nieszczelne okna może uciekać nawet 10-20% ciepła! To bardzo dużo, dlatego jeśli w Twoim mieszkaniu masz stare i nieszczelne okna naprawdę opłaca Ci się ich wymiana - najlepiej na trzyszynowe. Jeśli tylko czujesz, że od okien „ciągnie” to wydatek na ich wymianę zwróci Ci się w niższych rachunkach za ogrzewanie.

2. Pilnuj stałej temperatury w mieszkaniu
Więcej energii pochłonie ponowne rozgrzanie grzejników, niż utrzymywanie stałej temperatury przez cały dzień. Dlatego gdy na zewnątrz jest naprawdę zimno, nie opłaca Ci się przykręcać ich gdy wychodzisz na cały dzień z mieszkania. Ustal jaki masz komfort cieplny i staraj się, aby stale był on utrzymywany. Mówi się, że zlecana temperatura to 20 st. C.
Jedyny moment, gdy warto rozważyć wyłączenie grzejników, to gdy nie będzie Cię w mieszkaniu przez kilka dni.

3. Zdemontuj grzejnik w kuchni
To często stosowany trik na zmniejszenie rachunków za ogrzewanie. Ile czasu spędzasz w kuchni? Jeśli nie jesteś zapalonym kucharzem, który spędza tam każdą wolną chwilę, to może warto rozważyć wymontowanie tam grzejnika? Powietrze ogrzeje się i tak wymieniając się z tym z innych pomieszczeń, a dodatkowo możesz zyskać więcej miejsca!

4. Zwróć uwagę jak wietrzysz mieszkanie
Ciężko sobie wyobrazić, aby mieszkania nie wietrzyć, ale jest to jeden z kluczowych momentów, gdy tracisz ciepło. Dlatego warto zwrócić uwagę na to, aby rozbić to rozsądnie. Wietrz krótko, ale intensywnie, tzn. staraj się aby trwało to jak najkrócej. Nie zostawiaj rozszczelnionego okna na cały dzień lub noc. W ten sposób nadal będziesz mógł cieszyć się świeżym powietrzem i jednocześnie ograniczysz utratę ciepła.

4. Nie zastawiaj grzejników
Warto zwrócić uwagę, na to czy grzejniki nie są zastawione. W ten sposób zakłócona jest cyrkulacja powietrza i pomieszczenia nagrzewają się dużo wolniej. Odsuń wszystkie meble, które mogą powodować, że nie całe ciepło dociera do Ciebie. Zmień na zimę firanki i zasłonki na krótsze.

5. Spróbuj poprawić ocieplenie mieszkania
Oczywiście sam masz na to niewielki wpływ (no może poza momentem, kiedy decydujesz się na zakup danego mieszkania), ale nadal warto nie odpuszczać tego tematu. Staraj się wpływać na zarząd wspólnoty lub spółdzielni. Spróbuj namówić sąsiadów, aby poparli Cię na zebraniu. A na szybko możesz założyć specjalne ekrany, które odbijają ciepło grzejnika od ściany, dzięki czemu ogrzewasz pokój a nie ścianę budynku.

Pisałem już o tym jak oszczędzać gaz i energię elektryczną mimo rosnących cen a także o tym jak oszczędzać prąd na przykładzie lodówki.

sobota, 29 października 2011

Najbezpieczniejsze banki 2011


Jeśli idzie sztorm to warto schronić się w bezpiecznej przystani. Tylko gdzie ją znaleźć. Dla tych którzy wierzą jeszcze w wyceny dokonywane przez znane międzynarodowe agencje proponuję zapoznać się z najnowszym rankingiem najbezpieczniejszych banków w 2011 roku przygotowanym przez magazyn Global Finance na bazie ocen agencji Moody’s, Standard&Poor’s oraz Fitach, a także wielkości aktywów.

Nadal najbezpieczniejszym bankiem jest niemiecki KfW – w końcu to bank państwowy więc nie ma się co dziwić, że ludzie ufają w jego bezpieczeństwo. Upadnie dopiero, gdy niemieckiego państwa nie będzie stać, aby mu pomóc. Chociaż jak pokazuje historia i obecna rzeczywistość chyba nic nie jest już niemożliwe…

A jak radzą sobie grupy finansowe obecne w Polsce…

6. (-) Rabobank z Holandii (właściciel Rabobank Polska i akcjonariusz w BGŻ)
10. (+4) Banco Santander z Hiszpanii (właściciel m.in. BZ WBK)
15. (+3) BNP Paribas z Francji (właściciel BNP Paribas Polska)
16. (+3) HSBC z Wielkiej Brytanii (właściciel HSBC Polska)
21. (-1) Credit Agricole z Francji (właściciel dawnego Lukas Banku, a teraz już Credit Agricole Bank Polska S.A.)
22. (+5) Nordea Bank ze Szwecji (właściciel Nordea Bank Polska)
33. (+6) Deutsche Bank z Niemiec
35. (+6) Societe Generale z Francji (właściciel Eurobanku)

Z zestawienia wypadły m. in. Caja de Ahorros y Pensiones de Barcelona (la Caixa) z Hiszpanii oraz DnB NOR z Nowegii (współwłaściciel DnB NORD Polska – który właśnie wystawił na sprzedaż polską spółkę).

Pełny ranking znajdziecie tutaj.

niedziela, 3 października 2010

Latte factor czyli czy powinienem przestać pić rano kawę?


Wszyscy znamy powiedzenia: „ziarnko do ziarnka a zbierze się miarka” i „grosz do grosza i będzie kokosza” . Ale kto z nas w rzeczywistości z nich korzysta? Kto ma świadomość że duże sprawy składają się z małych elementów?



Jak wszyscy wiemy Amerykanie wymyślą nazwę na wszystko. Potem ładnie to opakują i produkt gotowy. W ten sposób David Bach wymyślił Latte factor. Cóż to takiego jest? W ten sposób określił on wszystkie pieniądze które wydajemy codziennie na rzeczy które tak naprawdę są nam zbędne. Policz sam ile wydajesz na słodycze, wodę mineralną, ciastka, papierosy, gazety i … kawę!

Oczywiście zaraz pomyślisz ale hola, hola! Przecież to muszę coś jeść, wszyscy wiemy że powinno się odpowiednio dużo pić, a poza tym to wcale nie kosztuje tak dużo. I masz po części rację. Ale czy faktycznie ciasteczka i fastfoody to najlepszy posiłek dla Ciebie? Czy wiesz że woda w butelce kupowana w supermarketach w większości nie różni się znacząco od tej płynącej w naszych kranach (sam przeczytaj)? Tak samo można podejść do większości z naszych codziennych drobnych wydatków. Wiele z nich to pieniądze wyrzucone w błoto.

Czy zatem najlepszym wyjściem jest przestać kupować te rzeczy? Pewnie pan Bach powiedziałby Ci że tak. Ja nie jestem takim doktrynerem i wiem, że nie da się zrezygnować ze wszystkich tzw. ‘małych przyjemności’. Najważniejsze to żeby zachować umiar i wybrać z nich te, które są dla nas naprawdę dobre. Najlepiej jeśli zaczniesz notować codziennie ile i na co wydałeś pieniędzy. Wtedy będziesz wiedział co najbardziej pochłania Twój budżet. Jest to o tyle ważne że zazwyczaj przy pojedynczym zakupie wydajesz niewielkie kwoty, ale jeśli robisz to często, może okazać się że uzbiera się z tego pokaźna sumka!

Sam lubię od czasu do czasu zjeść kebaba czy Whooppera. Ale staram się ograniczyć takie przekąski na mieście gdyż i tak po powrocie do domu będę głodny. Na szczęście nie palę, ale jeśli miałbym na coś wskazywać to właśnie papierosy i rzucenie palenia wziąłbym na pierwszy ogień. Intuicja mówi mi, że to one pochłaniają najwięcej pieniędzy. I odpowiedź na pytanie czy przestać pić rano kawę? Jeśli nie możesz się bez niej obudzić to pewnie lepiej nie, ale najlepiej rób ją sobie sam w domu, a nie kupuj gdzieś z automatu.

sobota, 20 marca 2010

Najbezpieczniejsze banki 2009

Minął kolejny rok i przyszedł czas na podsumowania i wyciąganie wniosków. Dotyczy to także banków wśród których wybrano 50 najbezpieczniejszych banków świata w 2009 roku. Klasyfikacji dokonał magazyn Global Finance na podstawie porównania długoterminowych ratingów kredytowych agencji takich jak Moody’s, Standard & Poor’s oraz Fitach, a także aktywów 500 największych banków na świecie.

Tak jak w poprzednim roku – najbezpieczniejszym bankiem na świecie okazał się niemiecki bank KfW. Znalazły się tam także centrale międzynarodowych banków działających w Polsce:

6. (-1) Rabobank z Holandii (właściciel Rabobank Polska i akcjonariusz w BGŻ)
9. (-) BNP Paribas z Francji (właściciel BNP Paribas Polska a także Fortis Bank, który połączył się w zeszłym roku z Dominet Bankiem)
13. (-4) Banco Santander z Hiszpanii (właściciel Santander Consumer Bank)
18. (+1) HSBC z Wielkiej Brytanii (właściciel HSBC Polska)
19. (+1) Credit Agricole z Francji (właściciel Lukas Banku)
21. (+1) Nordea Bank ze Szwecji
23. (+2) Svenska Handelsbanken ze Szwecji (właściciel Handelsbanken Polska)
28. (+2) Deutsche Bank z Niemiec
30. Caja de Ahorros y Pensiones de Barcelona (la Caixa) z Hiszpanii
33. (+1) DnB NOR z Nowegii (współwłaściciel DnB NORD Polska)
41. (-10) Societe Generale z Francji (właściciel Eurobanku)

Ogólną tendencją w tym roku była poprawa pozycji banków z krajów, gdzie regulacje rynku były większe (np. Kanady i Australii). Jaka jest recepta na sukces? Bert Bruggink CFO Rabobanku mówi, że solidny bilans, stabilny wzrost przychodów i wysoki wskaźnik Tier 1 (kapitałów podstawowych współczynnika wypłacalności) pozwoliły Rabobankowi nadal utrzymać się na pozycji jednego z najbezpieczniejszych banków na świecie. Taki trochę banał.

O tym co sądzę o rankinach banków napisałem już przy zeszłorocznej edycji. Jeśli chcecie poznać pełną listę 50 najbezpieczniejszych banków w 2009 roku możecie znaleźć ją pod linkiem.

niedziela, 27 grudnia 2009

Czy wiesz, że marksiści przewidzieli ten kryzys?

Szczególnie na początku załamania na rynkach, ale także i teraz wiele osób przypisuje sobie to, że udało im się przewidzieć obecny kryzys. Istnieje jednak ktoś, komu udało się go przewidzieć już 90 lat temu! Zaskakujące? A co jeśli powiem Ci, że był to znany marksista!

Dookoła słyszymy, że kryzys powoli się kończy i jeszcze kilka miesięcy (może rok lub dwa) i wszystko wróci do normy. Zastanówmy się jednak, czy udało się nam wyciągnąć wnioski z tego co się działo. Czy rządy potrafią zidentyfikować źródła kryzysów i odpowiednio z nimi walczyć a nie tylko zaleczać objawi?

Ponad 80 lat temu wybitny rosyjski ekonomista prof. Mikołaj Kondratiew opisał i uzasadnił w badaniach teoretycznych istnienie Wielkich (45-60 letnich) Cykli ekonomicznych (tzw. cykli Kondratiewa). Są to okresy w których globalne rezerwy głównych ‘wartości’ materialnych są uzupełniane. Według Kondratiewa każdy cykl ma fazę wzrostu i spadku, a wahania w cyklu oparte są na mechanizmie akumulacji, koncentracji, rozproszenia i dewaluacji kapitału, jako kluczowym czynniku rozwoju gospodarki.

Każda kolejna faza wynika z akumulacji czynników w fazie ją poprzedzającej. Jednak każdy nowy cykl rozwija się w nowych warunkach historycznych, przy nowym poziomie rozwoju sił wytwórczych. Kondratiewowi udało się przebadać tylko dwa i pół Wielkiego Cyklu i zaprzestał swoich badań w momencie wzrostowym trzeciego cyklu, a wyniki badań ogłaszane w 1926 roku, były już w trakcie fazy spadkowej (tak przepowiedział Wielki Kryzys).

Można się spierać w jaki sposób wyznaczać kolejne fazy kryzysu. Jedni uważają, że podstawą są wskaźniki gospodarki realnej, tj. produkcja, dynamika zatrudnienia czy działalność inwestycyjna. Inni kierują swoje badania ku wskaźnikom finansowym, w tym dynamice na rynku akcji i obligacji czy dynamice stóp zwrotu. Dodatkowo w wyniku postępu technologicznego długość cyklu skróciła się z 55-60 lat do ok. 45. Oba podejścia wskazują jednak na rok 2000 jako ten, w którym zaczyna się kolejny okres spadkowy.

Według zwolenników tej teorii, obecna liberalna polityka gospodarcza doprowadzi tylko do dużej inflacji i spekulacji, a gospodarka wróci do normy dopiero po ‘pozbyciu’ się nadmiernie zgromadzonego kapitału. Będzie to możliwe w wyniku znacznej dewaluacji w czasie nieuniknionej i długotrwałej recesji. W związku z tym obecny kryzys to tylko przygrywka do tego, co czeka nas w najbliższych latach, a najniższy punkt obecnego piątego cyklu prognozowany jest na lata 2012/2015.

Fazy cyklu:
I. wzrostowa: od późnych 1780 – wczesnych 1790 do 1810 - 1817
spaskowa: 1810 – 1817 do 1844 – 1851
II. wzrostowa: 1844 – 1851 do 1870 - 1875
spaskowa: 1870 - 1875 do 1890 – 1896
III. wzrostowa: 1890 – 1896 do 1914 - 1920
spaskowa: 1914 - 1920 do 1936 – 1940
IV. wzrostowa: 1936 – 1940 do 1966 - 1971
spaskowa: 1966 - 1971 do 1980 – 1985
V. wzrostowa: 1980 – 1985 do 2000 - 2007
spaskowa: 2000 - 2007 do 2015 – 2025 (prognoza)
VI. wzrostowa: 2015 – 2025 do 2035 – 2045 (prognoza)

Być może cię zaskoczę, ale Kondratiew był maksistą. Jednak za swoją anty-sowiecką działalność został osadzony w więzieniu i zgładzony, gdyż jego teoria została uznana za sabotaż planów pięcioletnich dla sowieckiej gospodarki (która miała tylko rosnąć a nie spadać zgodnie z cyklem). Tylko czas pokaże czy miał rację, ale trzeba przyznać jedno – zaprognozować ten kryzys 80 lat temu to nie lada wyczyn!

Artykuł zainspirowany tą stroną.

piątek, 4 września 2009

Eurobank obniżył oprocentowanie!


Ostatnio trochę zaniedbałem bloga, ale mam nadzieję że uda mi się teraz do niego wrócić. Dla tych którzy jeszcze nie wiedzą eurobank obniżył właśnie oprocentowanie konta oszczędnościowego z 6,06% na 5,7%!!

Widać, że powoli banki nie chcą przepłacać za depozyty. Szkoda!

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Czy Łotwa będzie drugą Argentyną?

Wysokie zadłużenie zagraniczne, rosnący deficyt budżetowy finansowany głównie kapitałem zagranicznym, rozgrzany rynek kredytowy, pogorszenie się sytuacji makroekonomicznej… Taki opis spokojnie pasuje do Argentyny z końca lat 90. ubiegłego stulecia jak i obecnej sytuacji Łotwy. Czy na naszych oczach dojdzie do bankructwa tego kraju?

Już pisałem o tym, że państwa Bałtyckie przeżywają teraz ogromny kryzys, po wielu latach prosperity. Jeszcze niedawno rozwijały się w tempie ponad 10% rocznie, a teraz czeka je spadek ponad 15% a może nawet 20% !!! Ich obywatelom nie ma czego zazdrościć, a najgorsza sytuacja jest na Łotwie.

Skandynawskie banki przez swoją pazerność nadmiernie rozgrzały koniunkturę. Łatwo dostępny kredyt spowodował, że niespotykana dotąd konsumpcja przyczyniała się do wzrostu gospodarczego. Rosły pensje, rosły ceny nieruchomości a ludzi było stać na coraz więcej… Szczególnie, że bliska akcesja do strefy euro zachęcała do zapożyczania się w tej walucie. Żyć nie umierać.

Jak zwykle jednak – to co dobre szybko się kończy i na Łotwę zawitał kryzys. Koniunktura gospodarcza załamała się. Banki szybko ograniczyły dostępność kredytu. Sytuację pogarsza powiązanie kursu łata (łotewskiej waluty) z euro w ramach tzw. mechanizmu ERM2. Już kiedyś pisałem o tym, że najlepszym rozwiązaniem byłaby pewnie dewaluacja łata, ale to spowodowałoby, że większość Łotyszy nagle przestałoby być stać na spłatę kredytów denominowanych w walutach obcych (tak jak w Polsce wzrosły raty kredytów walutowych z powodu wzrostu kursów).

Jednym słowem spowodowałoby to, że kraj musiałby ogłosić bankructwo, a budowane przez tyle lat bogactwo w jednej chwili straciłoby na wartości. Ludzie straciliby oszczędności całego życia. Jednym słowem czekałoby ich to, co zdarzyło się na koniec lat 90. w Argentynie.

Dla tych, którzy chcieliby zobaczyć film o rodzinie z Argentyny, która straciła wszystko w czasie tamtego kryzysu polecam film: "Zwyczajna rodzina".