sobota, 20 grudnia 2008

Stówka na koncie jest !

Obiecywałem, że napiszę co z moją przygodą z Aliorem, więc niniejszym to czynię.

Nie będę opisywał co i jak bo chyba mają dziurę w procedurach! W każdym bądź razie w oddziale od pierwszej wizyty jeszcze nie byłem, a kuriera ponownie sami nie chcieli wysłać !!

Właśnie zalogowałem się do internetu, zobaczyłem swoje konto i swoją stówkę (tę z konkursu "Zbuduj z nami nowy bank"). Aktywowałem lokatę overnight!! Co więcej, zleciłem przelew na zewnątrz na poniedziałek i udało się go zatwierdzić :-) Chyba wszystko działa ;] Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Karty do konta nie brałem więc nie wiem jak pod tym kątem.

Jak na razie to chyba nie narzekam... ale tak na prawdę jestem ich klientem dopiero od dzisiaj, więc jeszcze mają czas żeby mi zajść za skórę ;] (tego co było już im nie pamiętam ! ;] ).

Na razie stówka poleży u nich, bo po świętach i nowym roku potestuję to ich konto intensywniej... a wrażenia na pewno opiszę na blogu.

W styczniu zacznę też testować Allianza, bo zapowiada się że ruszą na dobre (tak wróble ćwierkają).

Tymczasem wygląda na to że do 19-tego stycznia nie będę miał czasu się nawet w ... podrapać jak to mówią, więc i wpisów będzie mniej. Życzenia świąteczne jeszcze na pewno złożę !!

środa, 10 grudnia 2008

Alior - czyli o koncie którego (prawie) nikt nie widział

Obiecałem że założę konto w Aliorze i tak też zrobiłem. Ponieważ brałem udział w ich konkursie, to nie ukrywam, że liczyłem na obiecywaną stówkę. Po kilku tygodniach od oficjalnego startu banku, z powodu braku czasu, złożyłem wniosek o otwarcie konta przez internet. Ponieważ jednak nie mogłem doczekać się telefonu od kuriera – zdecydowałem udać się osobiście do oddziału (w zeszły piątek).

W tym wielkim dniu ;] zadzwonił kurier, żeby umówić się na spotkanie, ale ponieważ już nastawiłem się na tą wizytę w placówce, to kurierowi podziękowałem. Poszedłem do najbliższego oddziału w Warszawie po pracy. Dotarłem tuż po 17-tej czyli na ok. godzinę przed zamknięciem. Jakie są moje wrażenia ? Już opisuję.

Po wejściu do oddziału natrafiłem na małą kolejkę w samych drzwiach (oprócz mnie stały jeszcze trzy osoby). Właściwie od razu podeszła do nas jakaś Pani (jak się okazuje dyrektor) i zainteresowała się każdym z nas i wskazała pracownika, który będzie mógł nas obsłużyć. Jednym słowem na początku było naprawdę profesjonalnie (szkoda że potem było już dużo gorzej).

Sam układ oddziału jest bardzo dziwny i jak się okazało mi trafiło się przejście gdzieś na bok do stanowisk prowadzących także obsługę kasową. Lada ustawiona jest na podwyższeniu, a klient nie ma gdzie usiąść. Oczywiście jeśli przyszedł tylko szybko wypłacić pieniądze to pewnie to nie przeszkadza. Ja w oddziale spędziłem na stojąco ponad 45 min. więc sugeruję postawienie tam jednak jakichś krzeseł barowych (lub czegoś innego na czym będzie można spocząć).

Zapewne wszystkich interesuje czy aż tak długo trwa zakładanie konta… no więc nie. Ja konto założyłbym pewnie ze trzy razy (no może dwa). Pracownicy się jeszcze uczą i szkoda trochę że na nas. Ponieważ już złożyłem wniosek przez Internet to moje dane były w systemie, więc gdy Pani mozolnie wypełniła wniosek okazało się, że nie może go zatwierdzić, bo dane już są – no ja tam ich systemu nie znam, ale ciekawe jak się w takim razie zakłada kolejny produkt? No ale zanim się to okazało to wprowadziliśmy dane jeszcze raz – głównie dlatego, że system przed chwilą nie działał i nie było do końca wiadomo czemu teraz nie chce zatwierdzić danych.

Gdy już okazało się, że nie tędy droga, Pani dostała informację, że może dać mi do podpisania już wygenerowane gdzieś w systemie dokumenty. Okazało się jednak, że część się nie chce wydrukować. Jednym słowem konta założyć tak nie mogłem. Na pocieszenie Pani powiedziała, że konto jest już założone i stówka już czeka przelana, ale dopóki nie podpiszę umowy, nie będę mógł z niego skorzystać. Dostałem radę, żeby jednak skontaktować się z kurierem i podpisać tamte dokumenty.

Ponieważ nie miałem na razie czasu się tym zająć to dostępu do konta nadal nie mam :-( Daję Aliorowi duży minus za procedury i systemy. Spędziłem (na stojąco !!) w oddziale 45 min. i nie udało się właściwie nic załatwić. I nie mam pretensji do obsługującej Pani, gdyż naprawdę była miła, a jej wyszkolenie to obowiązek pracodawcy. Chyba jednak Alior ruszył nie do końca przygotowany.

Żeby nie było, że tylko narzekam, to podam ciekawostkę, która mi się bardzo spodobała. W Aliorze można ustalić sobie hasło dla banku do kontaktu z nami. Jednym słowem gdy zadzwoni do nas pracownik banku to będziemy mogli poprosić o podanie tego hasła i w ten sposób upewnić się, że to nie próba oszustwa. To duży plus, szczególnie że zazwyczaj banki dzwonią z numerów zastrzeżonych.

Jakie będą moje dalsze przygody z Aliorem – na pewno napiszę !

PS. Alior ogłosił, że dla uczestników konkursu karta do konta przez pierwszy rok jest za darmo.

środa, 3 grudnia 2008

Huzia na Aliora

Oj nagrabił sobie Alior, nagrabił. Nie będę się tu rozpisywał, bo pewnie aferę ze zmianami w tabeli opłat i prowizji dla kart wszyscy znają. W skrócie chodzi o to że wersji tabeli z datą 29 października było dwie, przy czym w jednej przelew z karty kredytowej był bezpłatny, a w drugiej (wprowadzonej później i obowiązującej teraz) kosztuje on 1%. Problem polega na tym, że niektórzy klienci dostali tabelę z wersją pierwszą, a potem jak gdyby nigdy nic Bank nadpisał ją nową ale z tą samą datą obowiązywania. Szczegółowo swoją przygodę opisuje pewien blogowicz.

Jednym słowem Bank postąpił niezbyt ładnie i nie profesjonalnie. Oczywiście rozpętała się burza. Cały internetowy (i nie tylko) świat aż huczał. Oj nagrabił sobie Alior, nagrabił. Myślę że można to porównać do nagłej zmiany polityki kredytowej dla hipotek w Millennium. Problem polega na tym, że Mille nie wchodzi dopiero na rynek i nie podkreśla swojej wyższej kultury.

Nie oszukujmy się – Alior sam sobie strzelił w stopę i to całkowicie niepotrzebnie. Bank tłumaczy to błędem pracownika i ja chyba takie wyjaśnienie kupuję. Ciekawe jakie były powody dla których pracownik zmieniał tabelę na niekorzystną dla klientów? Mają aż tyle wniosków, że nie są ich w stanie obsłużyć i chcą tymczasowo zmniejszyć popyt? Jeśli tak, to zagranie było bardzo głupie. Alior dopiero wchodzi na rynek i powinien mieć jakiś produkt (chociaż jeden), który wyraźnie wyróżniał by go na tle konkurencji.

Jak pisałem w jednym z poprzednich wpisów konto może i nie jest rewelacyjne, ale przecież nie musi. Karta wyglądała w porządku i strategią mogło być dajmy super kartę a pewnie spora część klientów założy do niej i konto na którym trochę zarobimy. Bo chyba w Aliorze nie łudzą się, że od samego początku będą zarabiać na wszystkim (szczerze mówiąc na czymkolwiek)? Innym wytłumaczeniem jest tak duża cena pieniądza dla Banku, że nie mogą sobie pozwolić na rozdawanie kapitału na prawo i lewo (przelew jest transakcją bezgotówkową, więc można było przelać cały limit, zarabiać na odsetkach od depozytu i potem tylko rolować spłaty całkowite). Jakoś to wytłumaczenie kupuję o wiele bardziej.

Co się stało to się nie odstanie. Swoją drogą ostatnio jestem jakiś zabiegany i w weekend złożyłem wniosek o konto w Aliorze przez Internet, ale jakoś się nie kontaktują, więc w piątek po pracy sam się do nich pofatyguję. Ponieważ w tej sytuacji Aliorowi nie pozostaje nic innego jak słowa o wyższej kulturze przekuć w czyny to chcę posmakować jej osobiście. Swoją drogą w podobnym czasie składałem przez Internet wniosek w tepsie o przedłużenie neo i sprawa już dawno załatwiona.

PS. Na początku Alior nie wzbudzał u mnie jakiegoś większego entuzjazmu. Po tym wypadku trochę zmieniam zdanie. Skoro jakiś jeden pracownik może sobie sam zmienić TOiP bez akceptacji wszystkich świętych (no bo chyba wszyscy takiego byka nie przeoczyli) to faktycznie mają inne podejście do bankowości i ja chcę je wypróbować.

sobota, 29 listopada 2008

Czy moje oszczędności w banku są gwarantowane ?

Prezydent wreszcie podpisał nowelizację ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym zwiększającą kwotę gwarancji depozytów. O gwarancjach pisałem już tutaj. Warto teraz zaktualizować informacje i rozwiać niejasności co i kiedy jest gwarantowane.

Jeżeli masz konto lub lokatę w banku działającym na podstawie polskiej licencji to twoje oszczędności są gwarantowane do kwoty 50 000 EUR, czyli na dziś 187 860 zł w 100 %. Lista tych banków znajduje się tutaj. Gwarancji udziela Bankowy Fundusz Gwarancyjny i dotyczą one sumy wszystkich twoich pieniędzy zgromadzonych w banku. Oznacza to, że jeśli na koncie masz 5 000, a na lokacie 100 000 zł to masz pełną gwarancję środków. Dodatkowo rachunki lub lokaty wspólne objęte są osobnymi gwarancjami, czyli każdy z współposiadaczy dostanie z powrotem po 50 000 EUR, czyli po ok. 180 tys. PLN.

Gwarancja obejmuje nie tylko sam wkład (kwotę lokaty czy saldo na rachunku), ale także odsetki naliczone do dnia ogłoszenia przez bank upadłości.

Najważniejsze jest jednak to, że kwota gwarancji podana jest w euro a wypłata środków następuje niezależnie od waluty wkładu w złotówkach. Oznacza to konieczność przewalutowania. Jest ono dokonywane po kursie średnim NBP z dnia ogłoszenia przez bank upadłości. Jest to zatem pewien haczyk i taka łyżka dziegciu w całym.

Miejmy nadzieję, że nie będziemy się nigdy musieli przekonać jak to działa w praktyce. Tym bardziej, że w przypadku upadłości banku BFG bierze środki na wypłaty od innych banków, a w dobie kryzysu może to powodować dalsze upadłości.

I na koniec pytanie: A co jeżeli mojego banku nie ma na liście? Oznacza to, że działa on na podstawie licencji wydanej w innym państwie Unii Europejskiej i podlega tamtejszemu systemowi gwarantowania depozytów. Tak jest na przykład z greckim Polbankiem. Na swojej stronie informują oni, że grecki HDGF gwarantuje depozyty do wysokości 100 000 EUR. Ale jak wyglądają procedury wypłaty nie wiem – greckiego nie znam i nie zamierzam się uczyć.

sobota, 15 listopada 2008

Alior Bank S.A. – subiektywny przegląd oferty cz.1

Już w poniedziałek oficjalnie rusza nowy bank – Alior Bank. Nie mogę nie pokusić się o przegląd ich oferty i oczywiście podzielenie się nim z Wami. Prezes banku Wojciech Sobieraj i inni jego pracownicy cały czas podkreślali, że będzie to nowa jakość w polskiej bankowości. Po wstępnym przejrzeniu oferty mogę stwierdzić, że na pewno nie wnoszą nowej jakości cenowej. A jak będzie z obsługą w oddziałach to się okaże. Czy zatem warto zakładać konto w Aliorze?


Bank proponuje klientom dwa konta do wyboru: konto z lokatą nocną i konto zakupowe. Muszę przyznać, że nazwy nie wpadają w ucho. Tak naprawdę konto zakupowe jest rozszerzeniem konta z lokatą, więc to pierwsze można było nazwać chyba trochę prościej. Rozszerzenie polega na dołożeniu cash backu, tzn. bank zwraca na konto 1% od wszystkich transakcji wykonanych kartą. No ale nie za nazw produktów będziemy ich rozliczać.

I tak konto z lokatę prowadzone jest za darmo, a konto zakupowe kosztuje 7zł. Jeśli chodzi o przelewy to sprawa też nie wygląda jakoś różowo. Oferta jest dość skomplikowana. Przelewy wewnątrz banku są bezpłatne bez względu na kanał ich zlecenia. Przelewy do innych banków w kraju to już inna historia. Pierwsze 10 przelewów w miesiącu zleconych przez internet jest całkowicie darmowa. Kolejne 39 przelewów internetowych kosztuje 0,30 zł (koszt autoryzacyjnego kodu sms). Każdy następny przelew przez internet to koszt 1,05 zł (0,75 zł za przelew i 0,30 zł za sms). Jeśli zlecimy taki przelew samodzielnie przez telefon (IVR) to zapłacimy za niego 3 zł, telefonicznie przy udziale konsultanta – 5 zł, a osobiście w oddziale 6zł za każdy przelew. Nie widać możliwości przelewów przez telefon komórkowy. Potwierdzenie przelewu bezpłatnie wydawane jest w dniu realizacji, natomiast potem kosztuje 5zł.

Tanio jak widać nie jest. No ale nikt tego nie obiecywał. Jest jeden plus – przelewy zagraniczne kosztują 50 zł niezależnie od waluty i kwoty, więc tu trzeba bank pochwalić. Dodatkowo mają w ofercie przelewy SEPA w Euro, i kosztują jak wszędzie 5 zł. Bank ma w swojej ofercie także zlecenia stałe. Złożenie zlecenia w oddziale lub telefonicznie u konsultanta kosztuje 2 zł, w internecie i przez komórkę bezpłatnie. Swoją drogą jeśli można przez komórkę składać zlecenia to czemu nie można przelewów? Chyba to jakieś niedopatrzenie w taryfie.

Wyciągi odbierane w oddziale kosztują 5zł. Natomiast także pewna nieścisłość wkradła się w wyciągi wysyłane do domu. Za darmo są dla klientów „którzy nie zawarli Umowy o świadczenie usług przez Bank”, w przeciwnym wypadku ich wysyłka także kosztuje 5zł. Chodzi pewnie o Umowę do bankowości internetowej, ale znów jakaś nieścisłość w taryfie.

Wpłaty i wypłaty gotówki są za darmo, ale jeśli nie podejmiemy zamówionej wcześniej gotówki to zapłacimy za to 50 zł. Trzeba w takim przypadku po prostu przyjść, wypłacić i zaraz potem wpłacić i opłaty nie będzie.
Niezależnie od konta płaci 3 zł/m-c za kartę płatniczą Maestro. Z samym wydaniem to ciężko stwierdzić jak jest bo niby wydanie za darmo, ale jeśli wydaje się kartę z wizerunkiem z grupy A to kosztuje to 10 zł, a z grupy B 20 zł. O co chodzi? Pewnie czas pokaże. Transakcje bezgotówkowe są oczywiście za darmo. Jeśli chodzi o wypłaty z bankomatu, to kartą do konta z lokatą są za darmo wszędzie – także za granicą, a kartą do konta zakupowego bezpłatne są tylko w bankomatach banku euronet i cash4you. W pozostałych kosztują 5 zł w kraju i 9 zł za granicą. W bankomatach będzie można sprawdzić zestawienie transakcji i zmienić PIN, ale obie operacje kosztują 1 zł. Od razu jeszcze raz przypominam, że przy koncie zakupowym jest Cash back – 1% wszystkich transakcji kartą wraca na rachunek klienta.

Do konta można mieć także limit zadłużenia. Opłata za jego przyznanie to 1% min. 20 zł rocznie. Limit oprocentowany jest na 16%. Żeby nie zapomnieć – konto osobiste oprocentowane jest na 0,1%, ale to raczej symboliczne. Do konta można założyć codzienną lokatę overnight (nocną), na której połowa środków na rachunku oprocentowana jest na 11%, czyli realne oprocentowanie środków to 5,5%.

Alior ma w swojej ofercie także konto oszczędnościowe z oprocentowaniem 5%. Nie powala to na nogi. Bezpłatny jest tylko pierwszy przelew w miesiącu (tutaj 5 pierwszych kodów sms jest za darmo, następne to koszt 0,30 zł). Kolejne przelewy są płatne – w ramach banku 2zł w oddziale i 1 zł (lub 1,30 zł z kodem sms) przez internet. Oferta zatem nie zbyt ciekawa.

Oczywiście oprócz konta oszczędnościowego są także lokaty. Najkrótsza to 10-dniowa zakładana przez Internet (znamy z BPH) z oprocentowaniem 4,5%. Oprocentowanie pozostałych lokat też nie powala na kolana, więc nawet nie będę go przytaczał.

Teraz pytanie czy mi się ta oferta opłaca? To dobry moment żeby podsumować ile płacę za konto i usługi z nim związane. Konto podstawowe mam w mbanku. Jego prowadzenie jest za darmo. Do tego z mbanku robię przelewy. Większość z nich to przelewy zewnętrzne – średnio 8 w miesiącu (nie przekraczam 10-ciu), a na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy średnio 1 był wewnętrzny na konto innej osoby. Wypłaty z bankomatu: średnio 2 w euronecie i 5 w bzwbk (mam najbliżej). Na bieżące wydatki średnio trzymam 350 zł na emax z oprocentowaniem 1,85%. Resztę pieniędzy na płatności mam na emax plusie – średnio 900 zł oprocentowane od niedawna na 6% (dzielę na dwa konta). Z limitu w koncie nie korzystam nigdzie. Za zakupy płacę kartą kredytową a nie debetową, więc w Aliorze wybieram do porównania konto z lokatą.

Porównajmy zatem:
mbank: 0zł za konto - 0zł za kartę - 0 zł za wypłaty z bankomatu - 0 zł za przelewy + 0,50 zł oproc. na emax + 4,50 oproc. na emax+ = + 5 zł
Alior: 0 zł za konto - 3 zł za kartę - 0 zł za wypłaty z bankomatu - 0 zł za przelewy + 5,80 zł oproc. na lokacie nocnej = 2,80 zł

Założyłem że środki trzymam na koncie z lokatą, gdyż oprocentowanie lokaty nocnej w Aliorze jest efektywnie wyższe niż konta oszczędnościowego. Jak widać kwestia opłacalności jest na granicy. Czy założę konto w Aliorze? Jasne że TAK !! Po pierwsze chcę odwiedzić ten zachwalany przez nich oddział i poczuć tą nową jakość. A po drugie biorę udział w ich konkursie gdzie dają 100 zł dla każdego kto się zarejestruje i odpowie na 9 prostych pytań o wyobrażenia i odczucia o nowym banku.

Żeby było jasne nie jestem fanem mbanku i korzystam tam tylko z wybranych produktów, które są dla mnie tanie i wygodne. Warto dodać, że zawsze dobrze mieć środki w co najmniej dwóch bankach - tak na wszelki wypadek. Alior jest młody więc na razie musi zapracować na moje zaufanie. Już niedługo zanalizuję ich ofertę depozytową i kart kredytowych pod kątem mojej optymalności. W końcu jeśli można mieć coś taniej i wygodniej to po co przepłacać?

niedziela, 9 listopada 2008

Czy duży może więcej?

Trochę się zastanawiałem czy to zrobić, ale wreszcie zdecydowałem się umieścić na mojej stronie baner z tekstem: „Icelanders are NOT terrorists”. Chodzi oczywiście o to, że w odwecie za to, że upadłe banki islandzkie nie wypłaciły jeszcze obywatelom UK ich oszczędności premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown zablokował islandzkie konta w Wielkiej Brytanii przy wykorzystaniu prawa antyterrorystycznego.

Z jednej strony oczywiście należałoby pochwalić Pana Browna za to, że potrafił upomnieć się o oszczędności swoich obywateli, ale należy też zwrócić uwagę że nie zrobił tego, gdy bankrutował wielki Lehman, ale dopiero teraz w stosunku do małej Islandii.

W proteście przeciwko temu Islandczycy stworzyli petycję gdzie można napisać kilka słów do Pana Browna.

Czy duży może więcej? Głupio pytam.

piątek, 3 października 2008

Pewne jak w banku?

W dobie szalejącego kryzysu finansowego i upadków kolejnych potęg bankowości wszyscy zaczęli zadawać sobie pytanie, czy nasze oszczędności są bezpieczne? Jesienna ofensywa banków z coraz to wyższymi procentami sprawiła, że na forach internetowych można było przeczytać opinie: „zgarną kasę, ogłoszą upadłość i się zmyją”. Zadajmy sobie zatem pytanie czy mamy się czego obawiać?

Teoretycznie nie. Depozyty we wszystkich bankach działających na podstawie uzyskanej w Polsce koncesji objęte są gwarancją Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Pewność, że zwrócą nam 100% ulokowanego kapitału mają jednak tylko Ci, którzy ulokowali w danym banku nie więcej niż 1000 EUR ( 3418,80 PLN ). Jeśli depozyty wynoszą do 22 500 EUR (66153,78 PLN) to zwrócą nam tylko 90% (dla 1000 EUR nadal 100%). Wszystkie wkłady ponad tą kwotę nie są niestety gwarantowane. Sama gwarancja nie oznacza, że jeśli bank upadnie, otrzymamy nasze pieniądze natychmiast. BFG ma 5 lat na spłatę zobowiązań banku. Może się zatem okazać, że trochę sobie poczekamy.

A co jeśli bank nie podlega polskiemu nadzorowi, tak jak np. Polbank? Wtedy oczywiście wszystko zależy jakie przepisy obowiązują w kraju macierzystym. W przypadku oddziału tego greckiego banku HDGF (odpowiednik BFG) gwarantuję wypłatę 100% środków dla wkładów nie przekraczających 20 000 EUR. Problem polega jednak na tym, że instytucja ta jest w Grecji i najprawdopodobniej trzeba by udać się na przymusową wycieczkę (oby tylko jedną) do tego kraju, aby odzyskać środki.

Warto jeszcze może tylko wspomnieć, że w gnieździe kryzysu, czyli w USA gwarantowane są depozyty do kwoty 100 000 USD, a w ramach trwającej kampanii wyborczej Pan Obama obiecał zwiększenie tej kwoty do 250 000 USD. Jak to określił w celu przywrócenia zaufania publicznego do systemu finansowego. Oj przyda się odbudowa zaufania, bo po tym co się tam teraz wyprawia to pewnie rynek kredytów hipotecznych na kilka dobrych lat został ubity.

A co w naszej ‘kochanej’ Europie? Można by pomyśleć, że mamy jakąś totalną kampanię wyborczą, gdyż coraz więcej rządów postanawia zagwarantować wszystkie depozyty w krajowych bankach. Pierwsza zrobiła to Irlandia, a za jej drogą podążyła zaraz Wielka Brytania. Interesujące dla klientów Polbanku może być, to że rząd Grecji także wyraził chęć zagwarantowania 100% depozytów, ale na razie się tylko na deklaracjach skończyło, więc wiecie… obiecanki cacanki, a głupiemu radość … jak to mówią. Kiedy u nas w Polsce rząd zagwarantuje wszystkie depozyty? My chyba jednak nie mamy teraz żadnego głosowania, więc nikt o kiełbasę wyborczą się nie stara.

Jakie mogą być skutki takich gwarancji rządowych? Na pewno zwiększa to zaufanie to banków w tych trudnych czasach i sprawia, że nie ucieka z nich tak szybko kapitał. Jest jednak druga strona medalu… szefowie banków wiedzą już nie muszą się obawiać, bo jakby co to państwo zainterweniuje. Mogą więc jeszcze bardziej ryzykować powierzony im kapitał. Taki moral hazard.

Czy zatem ustawiać się w kolejce do okienka i wypłacać wszystkie oszczędności? Jak ktoś ma w domu sejf i się nie boi… to pewnie i na podatek inflacyjny też go stać ;]